Oliwia Bartkowiak o swoich przeżyciach podczas konkursu Miss Polonia 2012

oliwia_bartkowiakOliwia Bartkowiak, 18-letnia uczennica z Rogoźna, zadziwiła mieszkańców rodzinnego miasta, gdy wystąpiła w finale konkursu Miss Polonia 2012 jako kandydatka do korony.

Oglądana przez prawie milion widzów stanęła w szranki z najpiękniejszymi kobietami z całego kraju. Nie wróciła do domu z koroną, ale przez rogoźnian i tak została uznana za najpiękniejszą dziewczynę w mieście.

Jak dostała się na wybieg jednego z najstarszych na świecie konkursów piękności? – Namówił mnie organizator regionalny, który znalazł moje zdjęcia poprzez agencję modelek. Z racji tego, iż nie było wyborów w Wielkopolsce, wystartowałam w pomorskiej edycji. Byłam mile zaskoczona zostając pierwszą wicemiss regionu. Następnie czekał mnie ćwierćfinał ogólnopolski w Białymstoku, dokąd zjechały się dziewczyny z całej Polski – opowiadała nam o początkach drogi do Warszawy Bartkowiak. W ćwierćfinale znalazły się setki dziewcząt z całej Polski. Sędziowie byli oczarowani wdziękiem osobistym rogoźnianki, która wraz z 31 innymi kandydatkami awansowała do półfinału.

– Byłam zaskoczona, że znalazłam się w wybranej trzydziestce. Od razu po pierwszej selekcji odbyło się tygodniowe zgrupowanie w dworze Czarnieckiego w Białymstoku, gdzie czekało nas przygotowanie do półfinału, z którego miano wybrać 17 finalistek. Kolejny raz, ku mojemu zaskoczeniu, znalazłam się wśród najpiękniejszych. Działo się to latem. Następnie cisza i brak informacji. Dopiero w styczniu dowiedziałam się, że zgrupowanie zacznie się 18 stycznia, a jego ukoronowaniem będzie finał 2 lutego.

Udział w Miss Polonia nie był łatwy i wymagał wielu przygotowań. Oliwia wiele ćwiczyła, by nie stracić sylwetki, uczyła się choreografii, rozpoczęła też dietę, Potrzebne były również fundusze na podróże i hotele. – Na pewno bardzo miło wspominać będę Augustina Egurrole, z którym spędzałyśmy mnóstwo czasu na próbach a także Witolda Szmandę, trenera z Los Angeles. Miałam wspaniała współlokatorkę, z która się zżyłam. To już połowa sukcesu, bo zawsze wzajemnie poprawiałyśmy sobie humor w gorszych momentach.

Nie zawsze było jednak miło. – Nie można powiedzieć, że wszystkie dziewczyny się lubiły, bo nigdy tak nie jest. Rywalizacja w pewnych momentach mocno dawała się we znaki i było kilka nieprzyjemnych sytuacji. Nie każdy miał sprawiedliwe podejście i ten konkurs to na pewno nie tylko miło spędzony czas, jak niektórym się wydaje. Dziewczynie, która jest wrażliwsza psychicznie na pewno nie doradzałabym udziału w konkursie. Moim zdaniem dziewczyna, która zajdzie tak daleko i znajdzie się w tak elitarnym gronie bez jakichkolwiek znajomości, już jest wygrana. No cóż, na pewno konkurs będę jeszcze długo wspominać bez względu na jego negatywne strony, które jednak, nie oszukujmy się, istnieją.

źródło: oborniki.com.pl

(Odwiedzono 174 razy, 1 wizyt dzisiaj)

Opublikował: admin

Nazywam się Krzysztof Milewski. Mieszkam w Rogoźnie Wielkopolskim. Interesuję się lokalnymi sprawami, prowadzeniem stworzonych przeze mnie stron internetowych, gołębiami pocztowymi, psychologią, filozofią, rolnictwem ekologicznym, naturalnym budownictwem. Zapraszam do odwiedzenia moich stron: nowapiosenka.pl , matkaziemia.ovh , domygwiazd.pl , ugotujmycos.pl , znanepary.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *